• Zielona Makatka

Idziemy na detoks


W niedzielę wyjeżdżamy na zjazd do naszej nowej szkoły w Beskid Żywiecki. Już niebawem napiszę Wam dlaczego mając po kokardę szkół w Warszawie wybraliśmy tę na końcu świata. Póki co chce się podzielić z Wami wyzwaniem, które przede mną. Otóż, zaraz po powrocie z Beskidu, wraz z moim M. przechodzimy na detoks. Taki hard. Przez miesiąc zero cukru, zero glutenu i zero nabiału. Zainspirowała mnie do tego Basia Szmydt w tym wpisie i jeszcze tu. Wiem, wiem Basia miała stwierdzoną kandydozę. Ja nie mam i nie wiem czy jestem na to chora. Wiecie ze mną to jest tak, że robię sobie badania średnio raz w roku - taki przegląd generalny. I moje wyniki badań zawsze są super, zawsze idealne (nawet w ciąży mi hemoglobina nie spada). Tylko nie zawsze ma to przełożenie na samopoczucie. Pisałam już kiedyś o tym, ze staram się słuchać swojego ciała. I tak jakoś słyszę, że nie jest mu najlepiej. Migreny to ostatnio moja codzienność. Łapię infekcje jak nie żołądkowe to przeziębieniowe. Mój brzuch nawet po wypiciu wody wygląda jak w 4 miesiącu ciąży. Rano mam wrażenie, że zmartwychwstaję a nie się budzę gotowa do życia, niezależnie od tego ile godzin prześpię. Mój mąż prawie codziennie słyszy, że dziś to potrzebuję ojojania. Z dziećmi zwyczajnie nie chce mi się bawić, nie mam na to siły. A cierpliwość.....oj, mam się z czego spowiadać. Oczywiście nie jest tak non stop, są tez lepsze dni i lepsze momenty. I mogę oczywiście dalej sobie mówić, że to jesień, że brak słońca, że na wiosnę będzie lepiej. Mogę tak mówić i udawać, że nie pamiętam, ze w lipcu było tylko odrobinę lepiej.

Basi takie oczyszczenie organizmu pomogło. Czy u mnie tez tak będzie? Nie wiem. Jak się nie poprawi będę szukać dalej przyczyny. Ale mam ogromną, wewnętrzna potrzebę by się oczyścić. Mój ukochany M. celem wsparcia będzie przechodzić przez to ze mną. Kochany 💜

Agnieszka Maciąg w książce "Smak zdrowia" pisała, że też miała taką potrzebę by się radykalnie oczyścić. Zrobiła to. Miesiąc później okazało się, ze jest w ciąży;) Kto wie co tak naprawdę ten mój organizm chce mi powiedzieć i jakie będą efekty mojego oczyszczania ;)

Dieta będzie hard ale nie wydaje mi się by miała mi zaszkodzić. Wszak to tylko miesiąc.

Zero cukru

Cukru pod każda postacią. Cukier biały, brązowy, miód, słodziki, syropy - wszystko zakazane. Z owoców wolno jeść tylko jabłka, grejpfruty i kiwi. To jest chyba najbardziej hard, zwłaszcza, ze dziś cukier dodawany jest prawie do wszystkiego. Ja nie znam nikogo komu by cukier służył więc jestem przekonana, że mój organizm, nawet jeśli jest zdrowy, to będzie mi wdzięczny za to odstawienie. Choć początek pewnie będzie ciężki.

Zero nabiału, Zero glutenu

Nie mam nietolerancji na laktozę czy gluten. Chyba. W końcu ten mój tzw. pszenny brzuch nie bierze się z powietrza. Nie jestem zwolennikiem diet eliminacyjnych jeśli nijest to konieczne. Ale w mojej wersji to jest tylko miesiąc. Później będę stopniowo wprowadzać gluten i nabiał i zobaczymy czy na coś słabo reaguję.

Ale po co to wszystko pisze już teraz? Nie, nie po to żeby się chwalić. Może trochę dlatego, że jednak trochę się boje tego czasu - mojej słabej silnej woli. A tak napisze publicznie wiec głupio będzie dać ciała ;)

Przede wszystkim jednak piszę bo potrzebuje trochę pomocy i inspiracji. Przygotowuje się do tej diety już teraz. Tzn. tworzę menu przynajmniej na tydzień. Tak by być na każdy dzień przygotowaną. Żebym wiedziała co bedę jeść, co mam kupić. Jak zostawię to na żywioł to na bank popłynę któregoś dnia. Obiady już jakoś spokojnie ogarniam ale trudniej jest ze śniadaniem i kolacją. Wychodzą mi dość monotonne. Napiszcie, proszę, w komentarzach Wasze propozycje na śniadania i kolacje bez cukru, glutenu i nabiału. Nie chce wchodzić w tzw. gotowe pieczywo bezglutenowe (jakoś nie umiem uwierzyć, że jest zdrowe, nieszprycowane chemią).

A może ktoś chce się dołączyć? W kupie raźniej💜

0 wyświetlenia

©2019 by Zielona Makatka. Proudly created with Wix.com