G-B4MHZDWXEN
  • Zielona Makatka

Na co Pan Bóg stworzył świat?


Na swoją cześć i chwałę - brzmi odpowiedź. Pytanie nielogiczne, odpowiedz jeszcze gorsza. A najgorsze jest to, że jest to jedno z pytań, które zadaje się dzieciom przygotowującym się do I Komunii Świętej. Poza tym dzieci uczą się jak stać równo w kościele, jak iść równo - wzdłuż złączeń płytek na podłodze - "w kolejce" do komunii, jak otwierać buzię przyjmując Pana Jezusa. Później trzeba zdać egzamin, przetrwać pierwszą spowiedź, skupić się żeby dobrze otworzyć buzię w czasie komunii i wreszcie nastąpi najważniejsze - PREZENTY. Dorośli ponarzekają, że to złe czasy, że pieniądz rządzi, ze rosną nam materialiści i wrócimy do swoich spraw. No bo co my możemy...... Okazuje się, że całkiem sporo. Trzeba tylko ciut wysiłku.

Jak wiecie moje dzieci uczą się systemem Edukacji Domowej - będzie niebawem o tym więcej, obiecuję :) Nie mamy więc pani katechetki i standardowych lekcji religii. I w kwestii I Komunii tez wyłamaliśmy się z systemu. Po co? Bo traktujemy poważnie zobowiązanie ze ślubu, że będziemy nasze dzieci wychowywać w wierze Kościoła Katolickiego. I to my, jako rodzice, będziemy kiedyś rozliczani z tego czy przekazaliśmy wiarę naszym dzieciom. Można oczywiście zawierzyć instytucji, oddać komuś dzieci na wychowanie. Tylko proszę się nie zdziwić, jeśli I Komunia to będzie sakrament pożegnania z Kościołem.

Dobrze ale po kolei. Mieszkamy w Warszawie a I Komunię, dla ułatwienia :) mieliśmy w Krzyżowej k/Żywca. Tam znaleźliśmy ludzi i miejsce, którzy przygotowują całe rodziny do I Komunii. A tak naprawdę to bardziej rodziców, którzy to właśnie potem mają przekazać wiarę swoim dzieciom i faktycznie je do tego sakramentu przygotować. Jeździliśmy tam na 4 trzydniowe zjazdy, swoiste rekolekcje, by we wspólnocie innych rodzin ( z całej Polski) szukać Boga w naszym życiu. Ależ to mądrze brzmi :) To był po prostu bardzo dobry czas dla nas, dla naszego małżeństwa i rodzicielstwa. Mieliśmy szansę pobyć ze sobą w spokoju i porozmawiać na kilka ważnych tematów.

Okazuje się,  że o Bogu, spowiedzi, grzechu, krzyżu i zmartwychwstaniu można mówić bez spiny i napiny a z szacunkiem i godnością.

Przygotowanie do sakramentu spowiedzi zaczęło się od przypowieści o talentach. Bo czym innym jest grzech jak nie zaniechaniem dobra? Jest takie powiedzenie, że jak nie wiesz jak jeszcze pogrzeszyć to przeczytaj rachunek sumienia, na pewno znajdziesz coś ciekawego. Nie odrzucam sensu istnienia rachunku sumienia w książeczkach do nabożeństwa (samej nie raz mi pomogły). Chodzi jednak o to, żeby już na starcie nie zgubić istoty. Nie wejść w myślenie, że grzech jest od-do. Bo grzechem już chyba jest takie myślenie. Jeśli kocham Boga i mam z nim relację naprawdę to nie odrabiam pańszczyzny. A jak nawalam to przychodzę i mówię przepraszam. I dzieci naprawdę potrafią tak podejść do spowiedzi.

Nasze dzieci mają 6, 7 i 8 lat. I wszystkie w tym roku przyjęły I Komunie Święta. Ale jak to? Co one z tego zrozumiały?

[JEST ROK 1846]

Beppa coraz bardziej ciągnęła Boska Tajemnica, przed którą w kościele płonęła wieczna lampka. Za parę lat i on będzie u Stołu Pańskiego. Ale dlaczego każą dzieciom tak długo czekać? Pewnego dnia odważył się o to zapytać wikarego.   

- Mój kochany, tak już jest – odpowiedział w zamyśleniu kapłan. – A ja tego nie mogę zmienić.

Zapytam proboszcza. – postanowił chłopiec. Ale proboszcz dał mu taką samą odpowiedź. – Ja też nie mogę tego zmienić. Ale może zapytaj o to biskupa? Latem będzie bierzmował, będziesz także u bierzmowania, możesz wtedy zapytać.

Nadszedł wreszcie dzień bierzmowania.

Po uroczystości w kościele Beppo pobiegł na plebanię. Stanął w drzwiach pokoju, z którego rozlegała się rozmowa duchowych. Proboszcz skinął mu zachęcająco głową, zebrał się więc w sobie, a gdy biskup przyjaźnie go zapytał, czego sobie życzy, odpowiedział:

- Chciałbym bardzo wiedzieć, dlaczego dzieci tak długo muszą czekać na pierwszą Komunię Świętą.

- Ile masz lat? – zapytał biskup Sartori.

- Jedenaście.

- Masz jeszcze mało rozeznania, by otrzymać Najświętszy Sakrament.

- Wiem, że Zbawiciel jest obecny w Hostii Świętej i chce przyjść do mojego serca. Czy ksiądz biskup wie coś więcej?  

Biskup chwilę milczał, a potem powiedział z uśmiechem:

- Może masz rację. Ale ja tego zmienić nie mogę. Musisz o to zapytać Ojca świętego.

- Do Rzymu nie mogę iść. To za daleko. – odpowiedział cicho Beppo.

- Chcesz zostać księdzem? – zapytał nagle biskup.

To nagłe pytanie zmieszało Beppa tak, że odpowiedział mimo woli:

- Tak, księże biskupie.

- No, to może pewnego dnia jeszcze zostaniesz papieżem? Wówczas będziesz mógł to zmienić.   

[JEST ROK 1907]

Papieżowi zameldowano pewną angielska damę, która weszła ze swoim małym, czteroletnim synkiem. Podczas gdy ojciec św. Rozmawiał z matką, chłopiec zbliżył się i położył mu rączkę na kolanie. 

- Ależ John! – zawołała przerażona matka. 

- Proszę go zostawić – uśmiechnął się papież. - Widzę, John, że masz coś na sercu.

- Kiedy będę mógł przyjąć Komunię Świętą? – zapytał chłopiec. 

Pius przymknął oczy. Myśli jego pobiegły w dal odległą, w lata własnego dzieciństwa. Czyż nie postawił takiego samego pytania księdzu Jaccuzzi, potem proboszczowi w Kriese. Wreszcie biskupowi Sartori? Słyszał jeszcze odpowiedź, jaką wówczas dał mu biskup: Może kiedyś zostaniesz papieżem i będziesz mógł to zmienić. 

- Czy śpisz, Ojcze święty? – zapytał malec zdziwiony. 

- Nie, John, ja nie śpię. – powiedział Pius i spojrzał na chłopca swoimi błękitnymi jak morze oczyma. 

- A czy słyszałeś, o co cię pytałem? 

Papież zapytał chłopca:

- Kogo przyjmujesz w Komunii Świętej? 

- Jezusa Chrystusa. 

- A kim jest Jezus Chrystus?   

- Jezus Chrystus jest Synem Bożym. 

- Ani dnia dłużej nie możesz czekać, moje dziecko.

Zwrócił się do matki i powiedział: 

- Proszę przyprowadzić chłopca jutro o 6 rano. Chcę mu sam udzielić Komunii Świętej w mojej prywatnej kaplicy.

- Dziękuję ci, papieżu! – powiedział chłopiec rozpromieniony.   

Jakiś czas potem, 8 sierpnia 1910 roku, ukazał się dekret Quam singulari Christus amore, nakazujący wszystkim kapłanom na świecie dopuszczać dzieci do Stołu Pańskiego, gdy tylko będą umiały odróżnić Chleb Eucharystyczny od chleba zwykłego. Rozporządzenie papieskie spotkało się wszędzie z radosnym oddźwiękiem, zwłaszcza w młodych sercach. Papież wiedział, że obrał dobrą drogę. Nade wszystko radowały go niezliczone listy dzieci, które nadchodziły do Watykanu z całego świata. Raz po raz czytał je, wzruszony. 

- Popatrz no, Giovanni, co mi ta mała dziewczynka pisze: „Czuję się po Komunii Świętej tak, jakby mnie mój tatuś tulił w ramionach. Wtedy jestem taka szczęśliwa, że nie mogę wymówić słowa. Ale Zbawiciel wie, jak Go kocham.” Mój drogi, któryż biskup na świecie mógłby powiedzieć coś piękniejszego o spotkaniu z Panem w Eucharystii? 

Fragment pochodzi z książki Wczesna Komunia Święta

Kardynał Wyszyński i Karol Wojtyła byli wielkimi orędownikami wczesnej Komunii. Wyszyński mówił o tym, że to ważne żeby dzieci mogły przyjmować Pana Jezusa jeszcze zanim zaczną wchodzić na poważnie w grzechy. Komunia nie jest przecież nagrodą za dobre zachowanie. Jest pokarmem duchowym, który daje życie i umacnia do czynienia dobra. Pan Jezus mówił "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie". Łamiąc chleb powiedział "Bierzcie i jedzcie. Wszyscy". Nie powiedział, wszyscy, którzy potraficie nie kręcić się w kościele, ładnie otwierać buzie, znać tysiące modlitw i zdać egzamin. Oczywiście ważne jest żeby dziecko rozumiało, że w wigilię je opłatek a w czasie Komunii przyjmuje ciało Pana Jezusa. Godne zachowanie w kościele będzie już potem tylko konsekwencją tej wiedzy i relacji z Bogiem.

Wśród moich znajomych są tacy, których dzieci pójdą w tym roku do I Komunii Świętej. I pewnie tym będzie najtrudniej uwierzyć, że nasze dzieci nie miały ŻADNEJ próby przed swoja I Komunią. Nikt nie uczył ich jak mają stać, jak iść. A wszystko się udało i było naprawdę godnie. Nie pokaże z tego momentu żadnego zdjęcia bo w czasie naszej Komunii nie było ani jednego fotografa. Była prośba żeby w czasie Mszy NIKT nie robił zdjęć. I jestem za to niezwykle wdzięczna. Nie było niepotrzebnego rozproszenia, można było ten czas po prostu przeżywać, przemadlać i  "robić zdjęcia" sercem.

Poprosiliśmy tez naszych gości żeby nie dawali naszym dzieciom ŻADNYCH prezentów i pamiątek. Jest tyle dni w roku kiedy można dzieci obdarowywać. Tego dnia nasze dzieci dostały przeogromny Dar - Ciało Pana Jezusa. My zrobiliśmy wszystko co potrafiliśmy żeby dzieci wiedziały czym to spotkanie jest. I naprawdę życzę każdemu rodzicowi widzieć taką wiarę u swojego dziecka w tym momencie. I byłoby świństwem i barbarzyństwem rozmienić teraz tę radość na drobne  "radostki". I nieważne czy to będzie laptop, książka czy medalik. Po co ryzykować, że te dzieci rozsypią się na drobne tak jak rozsypie się ich SZCZĘŚCIE na drobne radości. Są oczywiście też tzw. "święte" pamiątki I Komunii. Czy one jednak też nie są prezentem? Nawet jeśli mądrzejszym niż laptop to jednak... Medaliki i krzyżyki nasze dzieci dostały podczas Chrztu - noszą je teraz. Pismo Święte w naszym domu jest. Nasze dzieci same ulepiły z gliny Krzyże, które były poświęcone podczas I Komunii. Dzieci lepiły te Krzyże słuchając jednocześnie katechezy o Krzyżu i Zmartwychwstaniu. I możecie mi wierzyć lub nie ale nigdy żadne nasze dziecko nie zapytało nas o prezent komunijny. Udało nam się je

Można mi zarzucać, ze jestem pyszna bo idę pod prąd. Nie będą zaprzeczać, jestem pyszna i nie raz ten grzech mnie niszczy. Wierzę jednak, że to rodzice są specjalistami i ekspertami od swoich dzieci - i tylko od swoich :) I co do tej sytuacji mam naprawdę pokój w sercu, że podjęliśmy dobre decyzje💓

11 wyświetlenia

©2019 by Zielona Makatka. Proudly created with Wix.com